Międzyblogowy cykl "Spędź tydzień z nami, dobrze ubranymi XL-kami”. Odcinek 7: Polskie marki odzieżowe.

14:44:00

Jakiś czas temu Julia - jedna z aktywnych dziewczyn, która działa w środowisku plus size poprosiła mnie o wzięcie udziału w ciekawym projekcie: „"Spędź tydzień z nami, dobrze ubranymi XL-kami”. Bardzo lubię jednoczenia grup, które mają wspólne interesy i czasami podobne postulaty. Jedynie, co mogę tu poprawić, to to, że ja jestem zdecydowanie XXXLką, a nie skromną XLką :)

Mam opisać rynek mody plus size pod kątem rodzimych firm, co i uczynię ;)

Z natury raczej nie narzekam – wolę szukać rozwiązań, nie lubię też powtarzania, że coś jest traumą, staram się nie wydawać jednoznacznych opinii bez dokładnych badań – to chyba moje socjologiczne zacięcie. Uważam, że należy szukać pozytywów w tym co jest i dużo eksperymentować, ponieważ utarte schematy część z nas bardzo ograniczają. Po co ten wstęp? Głównie dlatego, żeby pokazać, że takie podejście towarzyszy mi także patrząc na polski rynek plus size.

Większość opinii, które słyszę o ubraniach w dużych rozmiarach, to, że jest źle, że nie ma w co się ubrać, że jako gruba dziewczyna jestem pokrzywdzona i dyskryminowana modowo. Czasem nawet słyszę, że grubość to moja życiowa trauma i dlatego powinnam używać wymijających słów mówiąc o swoim ciele. Ostatnio byłam w Polskim Radiu – Czwórce, gdzie udzielałam tematycznego wywiadu i prowadzący momentami też sugerował, że nie jest dobrze i że młode dziewczyny mają ciężko z ubraniami. To wszystko jest po części prawdą, ale tylko po części. Uważam, że nie ma sensu tego powtarzać i się na tym koncentrować. Po chwili użalania lepiej działać. Myślę też, że kluczowa jest kwestia naszego podejścia do zagadnienia i pracy ze sobą, ze swoimi problemami, ograniczeniami itp., a także twórcze podejście do rzeczywistości, która potrafi zaskakiwać. Przyjmowania jej z poczuciem mocy sprawczości.

No dobrze ale do rzeczy...

Na polski rynek mody plus size składają się: marki polskie, zagraniczne, sklepy internetowe (polskie i zagraniczne), dystrybutorzy, ciuchy używane (sklepy internetowe i stacjonarne), portal sprzedażowy Allegro, sieciówki, polskie firmy, sklepy multibrandowe, firmy, które szyją na zamówienie, osoby indywidualne, które ubrania „przerabiają” i zakupy przy okazji zagranicznych wyjazdów.

W tym wpisie skupię się na polskich markach i producentach - co jest sporym ograniczeniem, ponieważ to tylko część rynku mody nXL w Polsce, to rodzime marki i firmy. Ne będę pisać o naprawdę świetnych wzorach, które można spotkać za granicą i markach specjalizujących się w modnych ubraniach nXL. W tym wpisie nie znajdziecie także takich marek jak: Bon Prix, H&M, Kappahl, Cellbes, Halens, Tchibo, F&F, Marks & Spencer, Evans, Zizzi, itp.

Ale też się cieszę, bo wielokrotnie powtarzam na moim blogu, że polecam wspieranie polskiego kapitału, nawet jak jest szyty w Azji i tkaniny także z stamtąd pochodzą. To jednak nie wspieramy wielkich korporacji, które w jaki sposób działają każdy wie, więc warto robić zakupy w różnych miejscach, nie tylko w wielkich molochach handlowych. Idea odpowiedzialnej roli biznesu też jest mi bliska, chociaż sama często kupuję tam, gdzie ostatnią sprawą produkcji ubrań jest ich wymiar społeczno-gospodarczy.

Ofertę polskich marek podzieliłabym na kilka punktów ;)

1. Marki tradycyjne a nowoczesne wzory

Okazuje się, że tak w Polsce wiele marek szyje ubrania dla większych kobiet. W tym wypadku faceci są nieco pokrzywdzeni, bo kobiety mają większy wybór. Często to producenci, którzy kiedyś sprzedawali na bazarkach, a teraz nieco bardziej się sprofesjonalizowali i czasami naprawdę dają radę. Tutaj można zauważyć, że głównym asortymentem są... eleganckie sukienki. I to właśnie „elegancki” dominuje jako styl. To chyba trend ogólny, nie tylko mody plus size, że w Polsce większość ubrań jest szytych właśnie pod ten nurt. Ale są także firmy, które oferują bardziej nowoczesne ubrania, odważniejsze, mniej zachowawcze. Zresztą bardzo długo obecne było przekonanie, że mając większe ciało należy się ukrywać, zakrywać, przykrywać, okrywać, a ja uważam, że po prostu warto cieszyć się modą, nawet jak coś nam gdzieś wystaje, a cyc się wylewa, to czasami warto sobie odpuścić tę presję modelowania.

Inną kwestią jest to, że nowych projektantów (tzw. autorskich marek) jest naprawdę mało ale też są (o tym problemie piszę niżej) i brakuje marek, które specjalizowałby się w szerokiej gamie ubrań dla kobiet plus size z dobrych tkanin, szytych specjalnie z myślą o nich.

Kilka przykładów „tradycyjnych” marek: Gabriela Visconti, Kartes, Vittoria Giovani, Potis&Verso, M&M Studio, Aiso, Dziekański, Kaskada, Inter Rex, Danvera, Tai Pan, Kelly, Olimpia, Molton, Jersa, Monnari, Dana Collection, Wrones, 



Bardziej nowoczesne np.: Click Fashion, Magnify, I want april, Mertex, Lara Fabio. 



2. Marki ekskluzywne a masowe

Jak sama nazwa wskazuje. Tak jak wszędzie, tak i w tej branży część polskich marek nastawia się na klientele z bardzo obszernym portfelem, a część stawia raczej na masowych odbiorców.

Kilka przykładów ekskluzywnych marek: Eugen Klein, Potis&Verso, Luminelle, Molton.



3. Marki uważające, że plus size kończy się na 44 a marki, które mają pełną rozmiarówkę.

Ten problem poruszam niżej, bo jest to spory kłopot, szczególnie dla tych, którzy noszą rozmiar powyżej 52. Największy wybór odzieży plus size mają kobiety o rozmiarze 44-48.

Kilka przykładów marek posiadających bardzo duże rozmiary: Marzena Efir, Duet Zuzanna Drozdowska




4. Sieciówki a małe rodzinne firmy

Mamy kilka rodzimych firm, które działają w dystrybucji sieciowej. Większość z nich oferuje rozmiary do 46, czyli dość skromnie ale zawsze.

Kilka przykładów polskich sieciówek z większymi rozmiarami: Reserved (czasami rozmiary do 46), Molton, Monnari, Quiosque



5. Gotowe modele a te szyte na zamówienie

W Polsce nadal można znaleźć pracownie krawieckie, gdzie szyje się na zamówienie. Powstają też inicjatywy tzw. hand made, gdzie autorki i autorzy dostosowują ubrania według własnego pomysłu, jak chociażby InSilk czy Bajo Bongo, które odkryłam na Pierwszych Polskich Targach Size+, które miałam okazję organizować.

Kilka przykładów marek, gdzie ubrania są szyte też na zamówienie: In Silk, Marzena Efir, Jolanta Przebinda

6. Rodzime firmy, które sprzedają niepolskie marki

Mamy też naprawdę sporo marek i firm, które zajmują się dystrybucją zagranicznych brandów, głównie niemieckich, skandynawskich i francuskich. Często sprowadzają do Polski marki, które specjalizują się w dużych rozmiarach i robią to naprawdę dobrze.

Kilka przykładów dystrybutorów ubrań w dużych rozmiarach: Eugen Klein, Den Brand, Gaba Fashion, Maxi Moda.

7. Marki istniejące głównie na Allegro

To jest dla mnie zagadka ale i cieszy mnie to bardzo. Rzadko tam kupuje jeżeli chodzi o tego typu ofertę, ale co i rusz widzę ofertę typu „(...) rozmiary 48, 50, 52” itp. To często proste ubrania, na co dzień, ale nie tylko. To co jest ich zaletom, to na fakt, że znajdziemy na Allegro ubrania w niższych cenach.

W tym wypadku chodzi mi o polskich producentów nowej odzieży, nie o osoby, które sprzedają zagraniczne marki, czy używane ciuchy.

8. Bazarkowe no nejmy

No właśnie czasami na targowiskach wszelkiego rodzaju można znaleźć ubrania w dużych rozmiarach, często także polskich mniej znanych firm.

Na pewno ciekawym przykładem ładnego polskiego targowiska jest Nadarzyn:
http://szafasizeplus.blogspot.com/2014/04/centrum-mody-nadarzyn-okolice-warszawy.html

9. Polskie marki bieliźniarskie

Jeszcze inną kategorią są polskie marki bieliźniarskie i szyjące kostiumy kąpielowe - oczywiście w dużych rozmiarach, a także producenci rajstop i pończoch.

Kilka przykładowych: Dalia, Soft Line Plus, Lorin, Ewa Michalak.
Marki z rajstopami w dużych rozmiarach: Lida, Gabriela, Andrian.




10. Suknie ślubne w dużych rozmiarach

Ślubu nie bierze się za często ;) i czasami można dostosować sukienkę ze zwykłego sklepu na tę okazję, to i tak warto zainteresować się sukniami ślubnymi w dużych rozmiarach. Pewnie wiele z Was, które macie krągłości zamówiło ją lub zamówi u krawcowej lub krawca ale jest też kilka polskich firm, które oferują gotowe suknie ślubne w większych rozmiarach, m.in. Agnes.

11. Polska przedsiębiorczość.

Jeszcze inną kategorią są sklepy, które mają w swojej ofercie wszystko, czyli polskie i niepolskie ubrania, ubrania nowe i używane.

Kilka przykładów: Maxi Kraina, Styl XXL, ModaBis, Twoje XXL.

Polskie marki z dużymi rozmiarach znajdziecie też tutaj:
http://modbis.pl/
http://www.dommodypolskiej.pl/category/odziez-damska-rozmiary-46-54/

Od razu przyznaje, że co jakiś czas ku mojej radości odkrywam nowe polskie firmy, więc mogę o kimś po prostu nie wiedzieć. Jako jedna z organizatorek Pierwszych Polskich Targów Size+ miałam okazję poznać kilku producentów

Ale żeby nie było tylko tak kolorowo jest kilka elementów, które dla grubasek przyjazne nie są:

1. Ceny

Niestety z tym bywa bardzo różnie, ale tanio nie jest, dlatego wiele dziewczyn skłania się do kupowania używanych ubrań (nie tylko z tego powodu, ale on też ma znaczenie), czy ograniczania się w tym temacie. Przeciętna polska cena za sukienkę kupioną w sklepie polskiego producenta to 200-400 zł. Znajdą się tańsze, ale i droższe.

Ogólnie mam wrażenie, że to jest problem nie tylko polskich producentów – ceny. Ubrania dla większych dziewczyn są po prostu droższe. Oczywiście możemy wyszukać perełki za mniejsze sumy, z pomocą przychodzą nam sklepy internetowe i tzw. ciuszkolandy, ale to nie zmienia faktu, że dla mnie to właśnie bariera cenowa, a nie brak wyboru jest głównym problemem dla ikselek i pewnie nie tylko dla nich.

Ale zamiast się frustrować warto poczekać na przeceny i promocję, czasem są znacznie i zamiast płacić za coś 150 zł możemy zapłacić 50 zł :)

2. Skromna oferta młodych projektantów

To obszar nad którym zdecydowanie trzeba popracować. Nie jest może tragicznie bo możemy korzystać ze wzorów tzw. „oversize” lub niektórych modeli, które mają np. spodnie na gumeczkę (uwielbianie przeze mnie tzw/ bermudy czy alladaynki) ale wybór jest zdecydowanie mniejszy i czekam z niecierpliwością na fajne, polskie, małe marki, które będą się specjalizowały w nowoczesnych i oryginalnych wzorach dla ikselek.

3. Nastawienie na eleganckie wzory

To też powoli się zmienia, ale patrząc na ofertę polskich marek, czasami mam wrażenie, że głównym typem ubrania, które możemy u nich kupić to „elegancka sukienka w stylu koktajlowo-biurowym” - ja na przykład w tego typu fasonach w ogóle nie chodzę, nawet do pracy ;) i pewnie prędko się to nie zmieni, dlatego część sklepów po prostu omijam szerokim łukiem, mimo doceniania faktu, że są.

Nie znam też polskiej firmy, która robiłam by ubrania większe niż rozmiar 46 i kierowała swoją ofertę do nastolatek – może to jest nisza? O tego typu modzie napisze jeszcze niżej.

4. Oferta plus size, która kończy się na rozmiarze 48.

Jest z tym problem, ponieważ nosząc rozmiar 44-52 mamy z czego wybierać, ale nosząc rozmiar powyżej 52 zaczyna być zdecydowanie gorzej.

5. Problem z ubraniami u dziewczyn z mniej typowym ciałem, czyli na przykład zdecydowanie większymi biodrami, biustem, czy o mniejszym/większym wzroście.

Mimo wszystko uważam, że wiele większych kobiet jest w swojej grubości proporcjonalnych, bo jeżeli mamy duży brzuch, to mamy często duże piersi i duże uda, co właśnie proporcją jest. Często słyszę zarzut i tu akurat się zgadzam, że duże ciuchy jeżeli już są prezentowane tzw. modelkach plus size, to są to wysokie dziewczyny rzadko przekraczające rozmiar 46. I rzeczywiście, jeżeli ktoś jest zdecydowanie niższy, to często obowiązkowo czeka go skracanie rękawów, nogawek itp., nie mówiąc już o tym, że zupełnie inaczej w takim ciuchu wygląda.

6. Duże miasto a mniejsze.

Być może to powielanie stereotypu ale wydaje mi się, że jednak łatwiej znaleźć fajne ciuchy w dużych rozmiarach w większych miastach. Jeżeli się mylę - poprawcie mnie. W mniejszych często są 2-3 sklepy, które od lat oferują te same wzory. Tutaj z pomocą przybiega internet, który pomaga mieć równy dostęp do innych marek oferujących duże rozmiary.

7. Tzw. babcinie wzory


Często słyszę to określenie. Jeżeli miałabym być czepliwa, to bardzo mi się to nie podoba, ponieważ działam także aktywnie w środowisku seniorek i jest to zwyczajnie dla nich obraźliwe. Babcine=gorsze. Oczywiście wiem, co macie na myśli, ale przecież takie ubrania też muszą istnieć, bo część kobiet jest po prostu do nich przyzwyczajona i chociaż chciałabym, żeby było inaczej – nie będzie. A rynek ubrań nie może być kierowany tylko do kobiet 20-50. Ważny jest wybór, żeby dla każdego było coś odpowiedniego i miłego. Im więcej różnorodnej oferty, tym lepiej. W ogóle oddzielnym tematem jest fajna oferta dla kobiet w średnim wieku 40-60 i dla modnych kobiet 60/65+, o których zbyt często się zapomina i wrzuca do worka pt. „babcine wzory”.

8. Brak oferty ubrań dla grubych dzieci.

To jest kolejny temat na oddzielny wpis. Przyznam szczerze, że mało wiem o modzie dziecięcej – nie jestem za bardzo w temacie, ale fajnych ubrań dla większych dzieci (dziewczynek i chłopców) to ja nie widziałam. Może teraz się to zmieniło? Nie wiem. Pamiętam za to czas, kiedy sama była dzieckiem i ubierałam się głównie w ciuchy dla dorosłych lub w rozmiary, które nie były przeznaczone dla mojego rocznika. I wszystko jakoś grało szczególnie, że teraz mam wrażenie, że z dzieci robi się małych dorosłych także pod względem mody ale... problem się pojawia, gdy ubrania dla dorosłych też okazują się za małe, nie ma dziecięcych wzorów, piersi jeszcze nie urosły a w koszulce są na nie wycięcia itp.

9. Alternatywne ubrania.

Szczerze pisząc, poza bielizną i fajnymi przebraniami polskiego producenta nie znam innej polskiej firmy, która tworzyłaby ubrania dla ludzi ze wszelakich nazwę to umownie subkultur. A już co mnie boli, to fakt, że nie mogę kupić sobie koszulkę z feministycznymi hasłami dotyczącymi ciała, ponieważ są... za małe - to paradoks, który mnie irytuje. To samo dotyczy gotyckich sukienek, ciuchów motocyklowych, punkowych spodni, t-shirtów z komiksami itp. Lubię ten styl, ale dużych rozmiarów w tym nie znajdę. Czasami kupuję np. męskie koszulki XXL ale na dziewczynę, która nosi rozmiar 50/52 to i tak za mało.

To chyba na razie tyle.
Resztę przemyśleń na bieżąco u mnie na blogu :)

Ah i... jeżeli znacie jakieś marki, albo same jesteście którejś właścicielkami to piszcie do mnie – chętnie je opisze.

A tu inne wspaniałe dziewczyny, które wzięły udział w TYGODNIU :)

1. Pierwszy wpis powstał na blogu Agnieszki Kownackiej - modelki plus size.

Dotyczył sukienek w większych rozmiarach: http://agnieszkakownacka.blogspot.com/2014/08/miedzyblogowy-cykl-spedz-tydzien-z-nami.html

2. Modę biurową w wersji X(X)L opisywała Maxi Kraina.
http://maxi-kraina.blogspot.com/2014/08/miedzyblogowy-cykl-spedz-tydzien-z-nami.html

3. Trzecia była moda hand made w wydaniu XL:
http://szpulkakulka.blogspot.com/2014/08/zapraszam-na-kolejny-dzien-z-nami-nasz_5.html

4. Czwarty wpis dotyczył spodni i legginsów dla większych tyłeczków
http://adoremysize.blogspot.com/2014/08/miedzy-blogowy-cykl-spedz-tydzien-z.html

5. Piąty to trudności w dopasowaniu stroju przy nietypowej figurze
http://www.mojemalinowelove.pl/2014/08/miedzy-blogowy-cykl-spedz-tydzien-z.html?m=0

6. Szósty to mama Plus Size czyli Loti
http://lotisizeplus.blogspot.com/2014/08/mama-plus-size-przeklenstwo-czy.html

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Ja też opisuję i dodaję fotki ubrań w rozm. +size :) Sukienka KARTES też była:)
    Na moim blogu www.magdalenakozlowska.pl głównie sukienki "nie-babcine", ale +! :) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Wszystko o modzie w dużych rozmiarach, odzieży dla puszystych, plus size, full size i jakby tego nie nazywać czyli jak się ubrać kiedy większość ubrań jest za małych? Ubrania dla rozmiarów 44,46,48,50,52,54,56,58,60 i większych. Największe baza informacji o modzie plus size w Polsce.

Obserwują

Translate